Dlaczego w POlsce nie ma mężczyzn?

Coraz częściej w internecie wraca jak bumerang to rozpaczliwe wołanie o silną, męską rękę, ramię, na którym można by się wesprzeć. Zdesperowane kobiety piszą: Gdzie Ci mężczyźni? Pokażcie się! Wiem, że gdzieś tu jesteście... Albo: "Już prawie wątpię, że Cię znajdę", a te, do których dotarła ta straszna prawda, próbują uciszyć sumienie, czy opanować strach przed byciem samą i robią dobrą minę do złej gry: Wiem, że Cię znajdę. A jak bardzo zła to gra, to wie każdy mężczyzna, który obejrzał kilkanaście pierwszych ogłoszeń towarzyskich na dowolnym portalu randkowym, towarzyskim, czy nawet ogłoszeń drobnych. Desperacja, niepewność, lęk i zabawne pierwsze podrygi kobiet myślących naiwnie, że wklejenie zdjęcia z blond grzywką, czy kawałkiem biustu przywoła natychmiast tabuny mężnych, ogarniętych i gotowych do poświęcenia w imię tzw. "normalności" supermenów (to słynne, "czy my możemy mieć normalne życie?" tych, którym na chwilę się udało). Ale "normalność" nie może istnieć w nienormalnym kraju, a już na pewno jest towarem deficytowym. Stąd nie krycie zawodu Pań, które czasem do mnie napiszą, by wyróżnię się językiem, czy ortografią, niekończące się powielanie ogłoszeń (w przypadku mężczyzn szukających bliskości - w tym seksu! - podobna desperacja) i rozczarowania, gdzie ten mój książę na białym koniu, skoro nawet mężczyzn na horyzoncie nie widać? Szukam mężczyzny, a nie chłopca! Oooo... Mocne słowa, jak na 24 latkę... Niektóre jeszcze mniej zaprawione w randkowych bojach dodają: samodzielnego, myślącego poważnie o życiu (czyt. dogadzaniu najczęściej swojej rozleniwionej i gnuśnej partnerce), bez żony i problemów finansowych, czy alkoholowych, a nawet powyżej 180 cm wzrostu (sic!). Niemniej po odebraniu dziesiątego mejla w stylu "poklikash mała?", gdy książę nie nadjeżdża, ani nawet zadatek na niego, pojawia się zwątpienie, a co u inteligentniejszych dywagacje nad źródłem tego stanu rzeczy. I o tymże źródle traktował będzie niniejszy kontrowersyjny (a jakże! jak samo życie) artykuł. Najpierw garść oczywistości, ale jak widać nieoczywistych dla wszystkich. Jeżeli wrzucając ogłoszenie wrzucasz od razu listę wymagań, zamiast listy benefitów, które starający się o tę posadę kandydat ma spełniać, w dodatku w firmie krzak, bo nie raczyłaś nawet wkleić swojego zdjęcia, w drugiej, prywatnej już wiadomości, nie wspominając o napisaniu kilku słów o sobie, albo chociażby kilku słów zaczepienia do rozmowy, to skąd zdumienie, że dostałaś odpowiedź jednozdaniową, bez zdjęcia, bez polotu i bez roztoczonej chociażby perspektywy wspaniałego nowego życia? Załóżmy jednak, że przebrnęłaś przez to wyzwanie napisania kilku szczerych słów od siebie, bez ściemy, bez ogólników, bez komicznych wymagań, dorzuciłaś swoje zdjęcie, bo wiesz, że wygląd MA znaczenie, a mimo to dostałaś serię bezwartościowego bełkotu, to przyjrzyj się nieco szerszej perspektywie, w obrębie której i Ty i ja chcąc nie chcąc się poruszamy. Z tego nieszczęśliwego kraju wyjechało, według oficjalnych statystyk, 3 miliony ludzi! Oznacza to, że w praktyce wyjechało pewnie ze 6 milionów, w tym także Ci, którzy podają za oficjalny adres swój dawny adres w Polsce. Skoro ten kraj liczy 38 milionów, z czego pewnie z 6 milionów to emeryci, kolejne 8 milionów to dzieci, zostaje 24 miliony w wieku produkcyjnym, z czego 12 milionów to kobiety, zostaje 12 milionów mężczyzn, obie te wielkości dzielimy przez dwa, pewnie 6 milionów jest żonatych z 6 milionami kobiet i ustawionych w Polsce, nie są to kandydaci na mężów, bo kobiet nie interesują faceci z przyległościami, choćby i na papierze. Zostało 6 milionów. Teraz zastanówcie się, skoro wyjechało 6 milionów ludzi, jaki wśród nich był odsetek młodych, kreatywny, odważnych, samodzielnych mężczyzn bez założonych rodzin? Oznaczmy tę wielkość przez X. Wielkość X zniknęła z horyzontu 6 milionów pozostałych chętnych do zamążpójścia kobiet i oznacza niedobór, którego one szukają i nie mogą znaleźć.
Jak wyznaczyć X? Można zastanowić się czym jest 6 mln - X, otóż jest to wielkość, która z jednej strony oznacza sensownych kandydatów do wzięcia pozostałych w kraju i jednocześnie ich przeciwieństwo, które wyjechało, w tym kobiety, które wyjechały. Jak wiemy wśród wyjeżdżających przeważali mężczyźni, nie wiem jaka to była różnica, ale zakładam, że minimum dwie trzecie stanowili mężczyźni. Czyli wyjechało:
  • 4 miliony mężczyzn
  • 2 miliony kobiet
W Polsce analogicznie pozostało:
  • 2 miliony mężczyzn
  • 4 miliony kobiet
Kolejne pytanie, co reprezentują sobą pozostałe 2 miliony mężczyzn. Prawdopodobnie większość brak znajomości języków, prawdopodobnie większość brak ambicji, prawdopodobnie większość brak samodzielności. Tutaj proste zadanie z rachunku prawdopodobieństwa, dla niezależnych zdarzeń (o ile oczywiście nieuctwo, brak ambicji i trzymanie się maminej spódnicy są zdarzeniami niezależnymi, a nie są, ale o tym za chwilę).
Niech każda ta przykra cecha stanowi tylko 2/3 pozostałej grupy, jak już wiemy, nieskorej do podjęcia trudu emigracji, oznacza to, że cecha przeciwna to 1/3 tej grupy. Mamy więc prawdopodobieństwo znalezienia w tych 2 milionach osobnika ogarniętego pod każdym względem równe:
1/3 razy 1/3 razy 1/3, czyli 1/27 !!!
Zdarzenia te, jak wiemy nie były niezależne, czyli nieudacznictwo pokrywa się pod tymi względami, niemniej z zawiłości probabilistyki, których nie chce mi się tutaj tłumaczyć wynika, że odsetek osób ogarniętych nie przekracza 1/3. Mamy więc ostatecznie ilość ogarniętych facetów pozostałych w kraju w przedziale:
(2mln * 1/27, 2 mln * 1/3), czyli maksimum 660 tysięcy, minimum 74 tysiące (!!!)
Chwila na wyobrażenie sobie tych liczb, czyli tragizmu całej sytuacji. 4 miliony kobiet szuka powiedzmy średnio w jakimś bliżej nieokreślonym sensie kandydata w półmilionowej próbie. Jest to ten sam stosunek jakby cała populacja Warszawy, szukała partnera np. w Kielcach, a w najgorszym razie (bo tej zależności nieudacznictwa nie znamy) jakby populacja Warszawy razem z populacją Trójmiasta i populacją Krakowa szukała pary w... Dzierżoniowie. O, masakra!!!

No, powodzenia....

Ktoś tu nam nawarzył niezłego piwa, sterując gospodarką tego kraju prosto na dno, ja nawet wiem kto, ale to temat na inny artykuł. Skutki demograficzne, społeczne, wpływ na tożsamość narodu, poziom relacji międzyludzkich, będą w krótkim czasie wręcz katastrofalne, ba! Już są! Nie tylko rozbite przez emigrację rodziny, ale rodziny nigdy nie założone, eksterminacja, wyginięcie w krótkiej perspektywie całej populacji nad Wisłą, bo tłumów emigrantów napływających do tego "raju" jakoś nie widać nawet z głodującej Afryki.
My jednak obracamy się w temacie damsko męskim, albowiem ciągle pozostaje pytanie, co z tym zrobić, jeżeli chce się znaleźć już nie tego księcia na białym koniu, ale po prostu w miarę sensownego mężczyznę?
  • A) Wziąć się za naukę języków i zawodu i samej wyjechać za granicę, by wybierać chociaż w tych 3 milionach, no ale jak wiadomo ta opcja wymaga lat wysiłku i pracy, więc pewnie nie będzie cieszyć się popularnością.
  • B) Ogarnąć się w kraju i czekać na powrót krzyżowców, albowiem każdy kij ma 2 końce i przy obecnej sytuacji panuje ogromna konkurencja z kolei o kobiety wśród ambitnych mężczyzn za granicą. Przywitać ich bukietem kwiatów, flaszką i gorącym łonem. Nie wiadomo jednak, w jakim zakresie i czy w ogóle ten powrót nastąpi...
  • C) Podnieść swą atrakcyjność wobec atrakcyjnych mężczyzn tu pozostających i uprawiających sport ekstremalny pt. przeżycie w Polsce za mniej niż 1000, a czasem i 500 euro miesięcznie.
  • D) Obniżyć swoje wymagania
Na opcję D większość kobiet nie będzie chciała się zgodzić i słusznie, bo nie należy równać w dół, pozostają więc trzy pierwsze, które wszystkie w gruncie rzeczy sprowadzają się do podniesienia swoich akcji, edukacja, fitness, ogarnięcie ogólnej postawy, koniec z marnowaniem czasu przed debilnymi serialami, lub żerującymi na ludzkiej próżności, głupocie i niskich instynktach wiadomościach w telewizorni, przepierdalaniem pięniędzy po galeriach, odpisywaniem łaskawymi półgębkami, na listy, lub ignorowanie ich w ogóle... zastanowienie się ile facet musiał zasuwać w firmie i ile moralnych strat ponieść, żebyś Ty, królewno, mogła kupić sobie to, czy tamto? Ile poniewierania wytrzymać, żeby rozwieść się w polskich sądach, ze swoją ex. chcącą go puścić przy pomocy jakichś adwokackich szumowin z torbami, zabierając przy tym wybudowany dom i dziecko? Zastanów się nad tym, ile razy napiszesz, że szukasz faceta, ba! mężczyzny! bez żony i bez dzieci. Czy jest w porządku, podczas gdy on pływa w polskim kisielu, przyprawiać mu rogi z sąsiadem, czy wydzielać łaskawie seks? To przemyśl pisząc, że nie dziękujesz seksmaniakom. Bo to jest tak, jak zarzucać dzieciom w Afryce, że są maniakami garści ryżu, czy korzenia manioku. A może wytykać jakim to fajnym autem (kradzionym w ten, inny pośredni sposób) jeździ sąsiad? Podczas gdy on w pocie czoła i rękach uwalonych smarem po łokcie reanimuje po godzinach poczciwego staruszka? To samo tyczy się kobiet, które czekają na powrót z emigracji swojego misia, przyprawiając mu rogi i przepierdalając bezmyślnie ciężko zarobione przez niego pieniądze. Misio jak wróci z emigracji, to może przejrzeć na oczy, trochę popłacze (albo i nie) i wnet znajdzie sobie dużo bardziej oddaną pannę... itp. itd. uff......

Wiesz już co masz robić? No to do roboty!

© Wojciech Marchaj 2005    Powered by Free Site Templates


Podoba Ci któraś z powyższych stron? Chciałbyś mieć podobną? Zrobię taką stronę dla Ciebie!