Klaster wiedzy i innowacji

To miała być ostatnia konferencja tej jesieni. Wszyscy w zespole przeklinaliśmy. Ja, Zenon i Adam. Konferencja miała odbyć się w Warszawie, a my odczuwaliśmy w naszych wiatrem podszytych kurteczkach uroki wrocławskiej późnojesiennej pluchy. Liczyliśmy po cichu na Barcelonę, bo mówiło się o tym od pół roku, ale jak na złość uczelnia organizująca wymyśliła sobie, że będą w ramach jakiegoś dziwnie pojętego krajoznawstwa zwiedzać teraz kraje "nowej unii". Jakoś krótko przed wyjazdem dowiedzieliśmy się od profesora, że udział weźmie też delegacja z uniwerku, jakieś dwie doktorantki zostały wytypowane. Profesor nie mógł jechać, poinstruował nas tylko, żebyśmy dokooptowane koleżanki wprowadzili "w świat wielkiej nauki", jak to się wyraził. Zenon miał wziąć swojego wiekowego meśka, więc ostatecznie zrezygnowaliśmy z pociagu i wyprosili, ze względu na koleżanki "kilometrówkę". Zgodził się z ciężkim sercem, bo budżet przydzielony na jego zespół dawno łapał się już pod tzw. kreatywną księgowość. Ale śpicie za to w akademiku! - zażartował. Na szczęście to był tylko żart, bo hotel mieliśmy zarezerwowany z dużym wyprzedzeniem, z racji koncertu jakiejś międzynarodowej sławy odbywającego się w ten sam weekend. Izę i Olę znał tylko Adam i to z widzenia, więc to on wypatrywał je na przystanku, z którego mieliśmy je zabrać. Od razu zrobiły na nas wrażenie, zgrabne, eleganckie, dyskretnie umakijażowane, ech... a my z polibudy zawsze tylko na "balach samców". Na konferencji zawiedliśmy się dokumentnie, nudy na pudy, z reprezentacji międzynarodowej przyuważyliśmy tylko jedną Japonkę, a może po prostu nam się nie chciało "wyjść do ludzi"? Jedyne co było dobre w tej imprezie to szampan, którego nie pożałowali. Więc raczyliśmy się tym szampanem i prowadziliśmy prowokujące rozmowy z równie znudzonymi naszymi koleżankami nie zwracając uwagi na te kuluarowe, o klasteryzacji sygnałów losowych, które mają tę dziwną właściwość, że zlepiają się wedle reguły, jak to się potocznie mówi, że "nieszczęścia chodzą parami". Zenon nie dotrzymywał nam towarzystwa w kolejnych toastach, bo rzecz wiadoma, ktoś musiał nas odwieźć do hotelu, za to, jako że najlepiej z nas wszystkich posługiwał się angielskim i, o czym wcześniej nie wiedzieliśmy, znał też kilka zwrotów po japońsku, dotrzymywał towarzystwa Kimiko, aby nie czuła się wyobcowana w tym "dalekozachodnim" mieście. Jak się okazało, swoje zakwaterowanie miała tam i gdzie my, to znaczy w niewielkim hotelu dwa skrzyżowania od PW, w której odbywała się konferencja. Gdy wymiany uprzejmości i naukowe wywody dobiegły końca, zabraliśmy się w szóstkę na małą rundkę po Alejach Jerozolimskich pokazując naszej Japonce a to Mariott, a to Pałac Kultury i Nauki, a to dworzec centralny. Kimiko średnio to chyba interesowało, cieszyła się raczej z naszego towarzystwa i gościnności, my też nie byliśmy z nich specjalnie dumni, a Ola, która już była nieźle wcięta, stwierdziła z powalającą nas wszystkich pewnością siebie, że PKiN wygląda jak wielki stojący... Dziewczyny miały pokój naprzeciw nas, a Kimiko piętro niżej. Poszliśmy się wszyscy odświeżyć po podróży, ja z Adamem otwarliśmy okno i zajaraliśmy po jego cygarze (był miłośnikiem cygar) jak za dawnych studenckich czasów. Zenon miał zaparkować auto na strzeżonym i kupić jakieś zaopatrzenie na wieczór. Minęła jednak godzina i coś nie wracał. Pewnie zameldował się u Kimiko pomyśleliśmy i postanowiliśmy zapukać do dziewczyn. Zza drzwi dobiegł nas szum wody. Zapukaliśmy i usłyszeliśmy wołanie Izy, że otwarte. Drzwi uchyliły się, a my oniemieliśmy. Iza i Ola wycierały się wielkim ręcznikiem na środku pokoju. Zapach ich mokrych włosów zmieszany z perfumami unosił się wszędzie wokoło. Ola była ciemną blondynką, a Iza miała rudobrązowe pasemka, które mokre wydawały się niemalże czerwono czarne. Zawsze przywiązywałem dużą wagę do włosów, a te mokre podkręcały mnie jeszcze dodatkowo. "Skoro chłopcy nie daliście się nam w spokoju wyszykować, to teraz przydajcie się do czegoś." Iza podała mi jeden rożek ręcznika, Ola Adamowi drugi - ale nie podglądajcie, trzymajcie na wypadek gdyby wszedł ktoś jeszcze - wyszeptała powoli i z namysłem Iza - na przykład Zenon z kwitnącą wisienką - zachichotała Ola. Spojrzeliśmy po sobie i po swoich eleganckich garniturowych spodniach i niemy jęk wydał się z naszych ust. Ja perfidnie spojrzałem w lustro na ścianie obok i przez chwilę dostrzegłem starannie przystrzyżony trójkącik Izy, szybko jednak odwróciłem głowę, bo Iza też spojrzała w to lustro i miałem wrażenie, że nasze spojrzenia spotkały się na sekundę. No dobra, możecie już odłożyć ten ręcznik, chyba że wam zimno zakomenderowała chichocząc Ola. Odwróciliśmy się i oniemieliśmy. Iza i Ola siedziały na kanapie w czarnych kusych spódniczkach, z mokrymi rozpuszczonymi włosami, które spadały i moczyły białe bluzeczki, pod którymi nic nie było... Mój wzrok zjechał nieco niżej i naszły mnie pewne podejrzenia, ale byłem pijany, więc szybko zabiłem tę myśl. No, chłopcy z polibudy, pokażcie, czego nauczyliście się na dzisiejszej konferencji wyszeptała Iza, po czym jak na komendę obróciły się do nas wypietymi tyłeczkami, ubranymi w czarne obcisłe eleganckie spódniczki, odsłaniające po jakby pijanemu nie patrzeć coś więcej niż tylko boskie uda. Gorąco oblało nas od stóp do głów. Stalibyśmy pewnie tak jeszcze długo, gdyby w drzwiach nie ukazał się Zenon z egzemplarzem Ballantinessa. Kimiko zaraz do nas dołączy... wymamrotał, po czym szybko napełnił stojące na stole szklaneczki i wziął głęboki łyk. Staliśmy teraz we troje naprzeciw dziewczyn osłupiali wydawało nam się, że całą wieczność, albo to tylko nasze pożądanie przebywało drogę od zera do nieskończoności. Nie pamiętam po jakim czasie Zenon z kieszeni wyciągnął paczkę gumek wet'n'wild i rozdał nam. Sprawy przybrały totalnie gwałtowny obrót. Zdążyliśmy tylko założyć, gdy Ola wyciągnęła spod poduszki dwie kostki do gry i poinstruowała mnie: rzucisz misiu tymi kostkami, a potem weźmiesz mnie na jeden modulo dwa, albo izunię jak będzie zero, potem rzuci twój kolega, noooo... jedziesz, ile tak będziemy czekały wygłodniałe! Wtem Zenon oprzytomniał i prawie krzyknął: zaczekajcie chwilę, zejdę tylko na moment na dół - wymamrotał, ale zanim zdązył się odwrócić, Iza schwyciła go jedną ręką za krawat, a zjechała drugą rączką w dół po jego brzuchu. Wyciągnęła lubieżnie języczek i wyszeptała mu centymetr od jego twarzy: a pan, panie doktorze będzie naszym warunkiem brzegowym p(t_0)=0, zero!!! Po czym odwróciła się do niego tyłeczkiem, wypięła się, przez krótki moment ujrzałem szklącą się wilgoć jej szparki, lecz czy to było od prysznica nie zdążyłem poznać, bo Zenon zagłębił się w niej powoli, ale zdecydowanie. Adam rzucił się do kostek. Wypadło 2 i 3. Adam wszedł w cipkę Oli. Rzuciłem więc i ja. Wypadło 4 i 4. Co masz, chłopczyku zapytała z przerywanym oddechem Iza. 4 i 4 odparłem rozpinając koszulę. Iza delikatnie odsunęła Zenona, który opadł zszokowany na kanapę. Iza usiadła na stoliku do kawy, podniosła delikatnie szczupłe opalone nóżki, a ja zobaczyłem jej różowiutką muszelkę. Przyklęknąłem przy stoliku i wypełniłem ją najgłębiej jak umiałem. Iza westchnęła i przymrużyła oczy wysuwając swój języczek. Zenon widząc nas zaczął rozglądać się za kostkami, które poleciały gdzieś na podłogę, po tym jak Iza zepchęła je pupą siadając na stoliku przede mną. W tym momencie rozległo się pukanie do drzwi. W jednej chwili ja, Zenon, nawet Adam, który pił z nas najwięcej oprzytomnieliśmy. Nie oprzytomniały jednak nasze partnerki. Popatrzyliśmy na nie, a Ola powiedziała głośno nie zbita z tropu, "come in!". Zbledliśmy. No to wtopa na całej linii, więcej wstyd na cały świat! Naszym oczom ukazała się Kimiko ubrana w taką samą kusą spódniczkę tylko w kolorze białym i z czarną satynową bluzeczką opinającą jej krągłe niewielkie piersi. Swoje czarne włosy miała upiete w cudowny koczek. Była boso. Nie zbita z tropu przyklękneła na kanapie, położyła swoją kostkę na stole i powiedziała "I'm two". Takiej miny jaką przybrał wówczas Zenon, nie widziałem u niego całe studia. Ola odsunęła Adama, Iza zeskoczyła ze stolika i teraz wszystkie trzy wypięły się do nas tyłeczkami. No chłopcy, teraz gramy jednocześnie, dla nikogo nie zabraknie! Zakomenderowała Ola. Najgłupsze miny oczywiście mieliśmy my. Latały mi przed oczyma wzory na p-stwo, ale nawet stary Bernoulli mieszał mi się w tej chwili w mej pijanej głowie. Zenon wyrzucił 5, 1 i 4, a ja patrzyłem na nich, Zenon wjechał teraz w cipkę Oli i rytmiczny ruch jego ud zgniatał jej pośladki, plaskając przy tym miarowo, jej nieduże sterczące piersi uwolnione ze stanika pocierały o poduszkę nabrzmiałymi sutkami. Mi przypadła znowu Iza i poczułem znowu jej charakterystyczne pulsujące w środku rozkoszne fałdki. Kimiko przyglądała się nam oddychając powoli i rytmicznie. Gdy ruchy moje i Zenona stały się szybsze Iza i Ola zmieszały się języczkami. Izy rączka powędrowała w okolice pupy i jeden jej paluszek nacisnął na moment mojego penisa, a później drugą dziurkę. Czułem jej fałdkę oddzielającą druga dziurkę i wyliczyłem w myślach prawdopodobieństwo trzech sukcesów... Mało, za mało... Adam wyrzucił 2,3 i 3 i wyobraziłem sobie jak za chwilę wjedzie w cipkę Kimiko. Serce zaczęło bić mi szybcie. Iza wyciągnęła spod zmiętego ręcznika, który leżał na podłodze żel nawilżający, nabrała trochę na palce i chwyciła w dłoń lancę Adama. Adam zamknął na chwilę oczy, Iza siadła przy Kimiko, rozszerzyła jej cipkę (na moich oczach), po czym Adam wsunął w nią powolutku swojego nabrzmiałego do niemożliwości kutasa. Kimiko jęknęła i skuliła się ułamek sekundy, a zaraz drapieżnie wyprostowała i Adam zagłębił się w jej ciasną szparkę, do samego jej końca. Rzuciłem kośćmi: 1, 2, 5. One, five, two... powiedziałem powoli, ale głośno. Kimiko zastanowiła się przez moment, uśmiechnęła się, przekręciła odrobinę na kanapie, ja przyklęknałem. Wtedy ona zsunęła mi gumkę, "you probably do not like so..." dotknęła mnie swoimi wargami, przeciągnęła delikatnie, wtedy poczułem jak jej zwinny języczek wędruje mi dookoła. Iza dołączyła się biorąc do ust moje jądra, czułem na nich gorąco jeszcze większe od tego od Kimiko. Tyłeczek Izy miałem teraz na wyciągnięcie ręki. Bez rzucania kostką, wyciągnąłem rękę i dotknąłem Izie jej skórkę pomiędzy dziureczkami, masowałem chwilę czując jak Iza pręży się coraz bardziej, Ola obserwowała nas przez chwilę, nagle kocim ruchem zrównała się z Izą, schyliła się do nas i włożyła języczek między penisa Zenona a łechtaczkę Izy, widziałem jak robi to wprawnie do tego stopnia, że po chwili Iza nie wytrzymała, spazm targnął jej wąskimi bioderkami, jęk wydobył się z ust. Włożyłem jej drugą rękę we włosy, a paluszek mojej drugiej nacisnąłem mocniej. Iza krzyknęła. Chwilę później, w jednym momencie, za sprawą Adama, który eksplodował w Kimiko, Kimiko jęknęła i ścisneła mnie tak mocno, ze nie mogłem już dłużej i fala mojego gorącza eksplodowała na języczek Kimiko, języczek Izy i wypietą pupę Oli. Nie pamiętam ile konfiguracji wypróbowaliśmy tej nocy, ale w świat wielkiej nauki wprowadziły niestety nasze koleżanki nas samych, a nie my je. Częściej też bywamy na uniwersytecie.

© Wojciech Marchaj 2005    Powered by Free Site Templates


Podoba Ci któraś z powyższych stron? Chciałbyś mieć podobną? Zrobię taką stronę dla Ciebie!